Dzień czwarty (sobota).
Byliśmy na JokkMokk. Rewelacja. Puszczam na szybko trochę fotek, póki mam dostęp do szybkiego internetu w hotelu. Jutro rano ładujemy zakupione renifery i jedziemy w drogę powrotną.
Zanim dojechaliśmy na targ JokkMokk, odwiedziliśmy naszych Samów. Jako, że im się nigdy i nigdzie nie spieszy, godzinka poleciała od ręki na kawę i pogaduszki o tym i owym. Taki tryb życia ma swój niewątpliwy urok. Przy okazji obejrzeliśmy co lepsze trofea hodowlane oraz zdążyliśmy załapać się na poranne karmienie łoszaków mlekiem.

To był jeden z największych byków w stadzie. Niestety - teraz wisi już tylko na ścianie. Poroże stanowi uzasadniony powód do dumy tego hodowcy.

Ale łapczywiec... jakby mógł, wessałby z mlekiem butelkę wraz z karmiącym

Do JokkMokk mamy 200 kilometrów. Droga zajmuje nam dobre 3 godziny, choć ruchu nie ma wcale. Generalnie muszę dodać, że za oknami jest pięknie.

Targ na JokkMokk pod pewnymi względami nie różni się w ogóle od przeciętnego targowiska w Polsce. Gdyby tylko nie pewne szczegóły... Kup pan renifera

Szokująca akcja na rzecz zwiększania uwagi kierowców i większego poszanowania dla znaków Uwaga - Łosie.

Tradycyjny strój roboczy Samów można nabyć od ręki. Jednak ceny nie zachęcają do kupna. Kurteczka jedynie 200 euro, spodnie - nie pytałem...

Portret z wilkiem

Skóry i wyroby skórzane to typowe zajęcie Samów. Wybór ogromny: skóry z reniferów, łosi, wilków, fok, również z niedźwiedzia.

Degustacja? Czemu nie. Sprzedawca zachęca: szyneczka z renifera, stek z łosia, polędwica z nie wiem czego... Wszystko do kupienia na miejscu - głęboko mrożone bez potrzeby jakiejkolwiek zamrażarki.

Człowiek wyglądający jak Yeti sprzedawał zabawki typu toporki, sidła i pułapki.

Jak nazywa się niedoścignione marzenie Szweda z północy? Saab cabrio z tapicerką z białych reniferów
Renifery na tapicerkę się znajdą, ale kiedy tam jeździć kabrioletem...? Niezły kontrast.

Pan poszedł na zakupy, a Kropek został przywiązany do drzewa...

Firma energetyczna Vattenfall znalazła genialny sposób na promocję. Zorganizowali kilka takich ognisk i garnek gorącego soku. Takie "gadżety" przy ponad 25 stopniowym mrozie miały duże wzięcie i naprawdę na stałe zakodowały mi skojarzenie Vattenfalla z przyjemnym ciepełkiem.

W drodze powrotnej chcieliśmy sfotografować charekterystyczny dla regionu znak "Uwaga - Renifery". Nie doceniliśmy jednak głębokości zaspy.
Fajnie:) tylko pozazdrościć tak udanej wycieczki…
a ze zdjęć najbardziej “podobają” mi się te z branży motoryzacyjnej- łoś na kadecie oraz saab cabrio w maskujących barwach… A te siedzenia ze skóry renifera to u nich standard jak u nas welur, czy zamówienie specjalne?
A może ręczna robota Saami? no i świetna zabawa z łoszakami na fermie